niedziela, 16 sierpnia 2009

no i po wycieczce...

14.08 o godz 22:00 wyladowalismy w Warszawie.
No i to by bylo na tyle.
A nastepnym razem wejdziemy na ... (?!?)

wtorek, 11 sierpnia 2009

COCA

Po 4 godzinnym rejscie po Rio Napo dotarlismy do miasta Coca. To punkt startowy do wycieczek po dzungli. Jest cieplo. :)

niedziela, 9 sierpnia 2009

Powrot do Riobamaba

Reszta grupy wrocila do Riobamby. Czekamy na zdobywcow, bo poszli gdzies pic....

sobota, 8 sierpnia 2009

Komunikat specjalny

[Riobamba, Ekwador] Jak donosi nasz korespondent z Riobamby, dzis Jego Wysokosc (6310 mnpm) Chimborazo przyjal na prywatnej audiencji dwojke gosci z Polski. Na spotkanie wyznaczone na godzine 7.15 - 7.45 czasu lokalnego stawili sie Zbig Sktchyptchynsky i Adalberto Llankobski. Spotkanie przebieglo w atmosferze wzajemnego zrozumienia i sympatii. Wielka w tym zasluga Zbiga, ktory zgodnie z obowiazujaca etykieta stanal na glowie (wlasnej) na glowie JegoWysokosci, co uwiecznil kronikarz Jego Wysokosci. Ani Jego Wysokosc Chimborazo, ani Goscie nie odniesli nijakiego uszczerbku na zdrowiu ni majestacie.

Lokalny serwis plotkarski donosi, ze Goscie po jakze wyczerpujacym i pelnym wrazen dniu udali sie do Riobamby, gdzie beda oczekiwac wiesci od swoich companieros. Gdyby czas oczekiwania sie przedluzal to niewykluczone ze wydadza ostatnie centabos na uzywki, trunki itp.

Wiecej szczegolow na temat wyzej opisanego wydarzenia nalezyszukac w serwisach cnn, bloomberg, reuter´s i poradniku dzialkowca

piątek, 7 sierpnia 2009

Chimborazo 2

Plan gry znow sie zmienil troche. Bylismy umowieni z przewodnikami w Riobamba. Nie spodobali sie jednak i uslyszeli "¡adios!".
Dwaj inny zostali zaakceptowani, wiec jutro Wojtek i Zbyszek ruszaja pod gore.

W tym czasie druzyna "relaksacyjna" w skladzie: Kasia, Iwona, Marek jada do Alausi na przejazdzke koleja a potem probuja sie dostac do ruin inkaskich Ingapirga.

Generalnie punkt zborny to Banios w niedziele wieczorem. Kto i w jaki sposob tam dotrze - dzis nie sposob odpowiedziec. :)

Tam bardziej nie jest pewne jak przebiegnie dalsza czesc wyjazdu po niedzieli.
Albo Cotopaxi (od 2 do 4 chetnych) albo dzungla (1 chetny na 100%). Wszystko zalezy od pogody i morale.

Na blogu beda najswiezsze informacje.

czwartek, 6 sierpnia 2009

Chimborazo

Za godzinke jedziemy do Riobamba. Marek zostanie wydesantowany w centrum i sam dokona rozpoznania. Reszta ekipy ma zaplanowane spotkanie z przewodnikami.

Atak na gore ma nastapic dzis w nocy. Chyba, ze warunki w okolicach Riobamby wyklucza to zupelnie.

Na razie w Banios pada...

wtorek, 4 sierpnia 2009

Cotopaxi (na razie) niezdobyte

Odebralismy dzis naszych dwoch wspinaczy. Nie sa wylewni w komentarzach. Generalnie nie bylo proby wyjscia. Przez najblizsze 4 dni (podobno) pogoda nie bedzie zbyt dobra.

Ale cygaro i tak wypalimy wieczorem. ;)

Jestesmy w Banios. Na razie troche odpoczynku.

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Cotopaxi (jeszcze) niezdobyte

Wczorajsza proba zdobycia Cotopaxi nie powiodla sie. Z powodu niekorzystnych warunkow atmosferycznych Wojtek i Zbyszek musieli wrocic do schroniska nie dochodzac do lodowca.

Kasia postanowila wrocic do schroniska po godzinie wspinaczki.
Marek przeszedl moze ze 100m i wrocil.
Iwonka (wiedzac co sie swieci!) smacznie spala w spiworku.

Pogoda jest wciaz niestabilna. Wojtek i Zbyszek postanowili wysuszyc sie i poczekac w schronisku na poprawe. Dzis w nocy sprobuja jeszcze raz wejsc na szczyt.

Pozostala czesc ekipy przebywa obecnie w Latacunga. Niewykluczone, ze od jutra wyprawa bedzie biegla dwoma torami: wspinaczkowym i relaksacyjnym. :)

sobota, 1 sierpnia 2009

Iliniza Norte 5125

Jestesmy juz po szczycie. Wczoraj podeszlismy do schroniska na 4650. A dzis po nocy aklimatyzacyjnej z powodzeniem zaatakowalismy szczyt. Podejscie zabralo nam niecale 2h. Troche wialo. Troche bylo stromo. Ale ogolnie super. Widoki na Cotopaxi i Chimborazo - obiecujace!

Teraz siedzimy w indianskim miasteczku i czekamy na efekty spozycia obiadu w lokalnej gar kuchni. Jesli to nas nie wykonczy to znaczy ze juz nic nam nie zagrodzi drogi na szczyt Cotopaxi. Ruszamy jutro.

Pozdrawiamy

piątek, 31 lipca 2009

Jedziemy na poludnie

Wyruszamy za okolo dwie godziny na poludnie od Quito, juz w kierunku Cotopaxi i Chimborazo. Nie wiemy, czy bedzie zasieg telefonu lub internet.
W najgorszym razie nie bedzie wiadomosci przez piec dni, ale zwykle jakas kafejka internetowa znajduje sie po drodze.

czwartek, 30 lipca 2009

Cotacachi 4939

Dzis plany zostaly nieco zmienione. Pelnym skladem wybralismy sie na wspinaczke na Cotacachi. Podejscie zaczelismy z wysokosci okolo 4000mnpm. Niestety pogoda nie pozwolila nam wejsc na szczyt. Mgla i snieg zniechecily nas.

Wojtek ze Zbyszkiem dotarli do wysokosci okolo 4900 i postanowili wrocic. Kasia, Iwona i Marek czekali na wysokoci okolo 4700.

Wiecej szczegolow technicznych na pewno dostarczy Wojtek.

Jestesmy w knajpie i zaraz podadza Ceviche. Potem czeka nas 2h jazdy do Quito.

Imbumbura 4609

To naprawde bylo cos interesujacego. Najpierw kilkaset metrow podejscia stromymi trawami parano. Potem skalny kominek wyprowadzajacy na gran. Po czym dluga droga granisa o drobnych trudnosciach skalnych. A na koniec wierzcholek i zamglona panorama ze szczytu Imbumbura.

Alr prawdziwe emocje zaczely sie, gdy za kierownica naszego bolidu w drodze powrotnej zasiadl Dr Marek. Nastepny wyjazd po takim treningu chyba prowadzic bedzie przez Dakar.

Pozdrawiamy

W. y Companieros

Ibumbura

Kochani,

Ibumbura, o ktorej pisal Wojtek wczoraj, zostala dzis zdobyta w calkiem dobrym stylu!
Wg lidera Wojtka wykonalismy zadanie szybciej o 45 minut niz najkrotszy podawany czas.

Zajelo nam to caly dzien i zabralo sporo wysilku. Tym razem bylo duzo wspinaczki po skalach, nieco podobnej do Orlej Perci. Zejscie dobilo kolana wiekszosci nas...
Szczegolnie Zbyszka, ktory z tego miejsca chcialby serdecznie podrowic swoja Malzonke :)

Jutro Wojtek i Zbyszek atakuja trudniejszy szczyt. Reszta zadowoli sie prawdopodobnie 6 godzinnym spacerkiem dookola jeziorka. Wieczorem wracamy do Quito.

Pozdrawiamy goraco wszystkich naszych bliskich.

wtorek, 28 lipca 2009

Fuya Fuya

Podjechalismy do Laguna de Mojanda. A stamtad juz piechota na skaliste wierzcholki krateru - Fuya Fuya (4270-80mnpm). Obydwa wierzcholki udalo sie podeptac. Potem jeszcze spacer grania porosla trawami ¨parano¨na kolejny wierzcholek. Wycieczka jak w Bieszczadach.

Jutro troche dalej i nieco wyzej. Imbumbura 4609mnpm.

Pozdrawiamy

W

poniedziałek, 27 lipca 2009

Guagua Pichincha i Otavalo

Wczoraj weszlismy na kolejny wulkan Guagua Pichincha (prawie 4800 mnpm). Wulkan jak najbardziej czynny. Po zejsciu do miejscowosci Lloa zjedlismy grilowana swinke morska. Wszyscy przezyli. Wrocilismy do Quito na pace pickup´a.

Dzis rano wypozyczylismy samochod terenowy i przejechalismy do Otavalo na polnoc od Quito. Po drodze zatrzymalismy sie dokladnie na rowniku. Jutro wybieramy sie na wulkan Fuya Fuya (4250 mnpm).

Wszyscy mamy sie dobrze. Pozdrawiamy.

niedziela, 26 lipca 2009

Rucu Pichincha

Dzis wybralismy sie na szczyt wulkanu Rucu Pichincha, 4700m npm. To pierwszy wazny etap aklimatyzacji. Jutro wybieramy sie na kolejny wulkan. Tym razem poza Quito.

Wszyscy mamy sie dobrze, nikt nie choruje, morale wysokie.

Marka bagaz odnalazl sie w Amsterdamie i dzis rano o 8.30 juz zostal dowieziony.

Serdeczne zyczenia urodzinowe dla Madzi R. od Iwony i od Marka.

piątek, 24 lipca 2009

Quito

Po dlugiej podrozy wyladowalismy w Quito. Niestety bagaz Marka lata sobie gdzies po swiecie... Moze sie znajdzie :)

Ze wzgledu na roznice technologiczne nie dzialaja tu komorki: Iwony, Zbyszka i prywatna Kasi. Jezeli ktos potrzebuje numer do Kasi i Marka to prosze o mail na weigt@onet.pl.

Dzis odpoczynek i zwiedzanie Quito.

czwartek, 23 lipca 2009

Amsterdam

Idziemy do coffieshopu.

środa, 15 lipca 2009

Plany

W planach Chimborazo i Cotopaxi - a jak będzie zobaczymy.

wtorek, 14 lipca 2009

Wylot

Nasza podróż zaczyna się 23 lipca o 7.40.
Trasa lotu to WAW -> Amsterdam -> Panama City -> Quito

W Quito będziemy o 22.40. W Polsce będzie już następny dzień.

W miarę możliwości będziemy umieszczać wieści o postępie wyprawy.