To naprawde bylo cos interesujacego. Najpierw kilkaset metrow podejscia stromymi trawami parano. Potem skalny kominek wyprowadzajacy na gran. Po czym dluga droga granisa o drobnych trudnosciach skalnych. A na koniec wierzcholek i zamglona panorama ze szczytu Imbumbura.
Alr prawdziwe emocje zaczely sie, gdy za kierownica naszego bolidu w drodze powrotnej zasiadl Dr Marek. Nastepny wyjazd po takim treningu chyba prowadzic bedzie przez Dakar.
Pozdrawiamy
W. y Companieros
czwartek, 30 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz