Plan gry znow sie zmienil troche. Bylismy umowieni z przewodnikami w Riobamba. Nie spodobali sie jednak i uslyszeli "¡adios!".
Dwaj inny zostali zaakceptowani, wiec jutro Wojtek i Zbyszek ruszaja pod gore.
W tym czasie druzyna "relaksacyjna" w skladzie: Kasia, Iwona, Marek jada do Alausi na przejazdzke koleja a potem probuja sie dostac do ruin inkaskich Ingapirga.
Generalnie punkt zborny to Banios w niedziele wieczorem. Kto i w jaki sposob tam dotrze - dzis nie sposob odpowiedziec. :)
Tam bardziej nie jest pewne jak przebiegnie dalsza czesc wyjazdu po niedzieli.
Albo Cotopaxi (od 2 do 4 chetnych) albo dzungla (1 chetny na 100%). Wszystko zalezy od pogody i morale.
Na blogu beda najswiezsze informacje.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Czy dzungla w pojedynke to dobry pomysl? JW
OdpowiedzUsuńA kiedy wracacie z wyprawy? - probujemy zlapac kontakt z Iwonka Szumacher aby potwierdzic jej udzial w wyprawie do Rumunii we wrzesniu.
OdpowiedzUsuńIza i Radek
Jestesmy juz w Alausi.
OdpowiedzUsuńDotarlismy do Canar. Jutro wybieramy sie do ruin. M.
OdpowiedzUsuń